Recepta na czas kryzysu

Recepta na czas kryzysu

Na temat ekonomicznych zawirowań napisano i powiedziano już bardzo wiele. Pojęcie kryzysu stało się w dużej mierze słowem-wytrychem, które można stosować jako zaklęcie w różnych sytuacjach. Postulaty podwyżki wynagrodzeń ze strony pracowników zawsze można zbyć frazesem o kryzysie,

bez względu na to, czy dana branża faktycznie jest nim dotknięta. Z pewnością kryzys wytwarza rodzaj paniki wśród uczestników gry rynkowej, co pozwala rozpatrywać go także w kategoriach psychologicznych. Jak wpływa na bezpieczeństwo inwestycji? Cóż, na pewno go nie zwiększa. Silnie oddziałuje na giełdę, która w większości rozwiniętych państw stanowi serce systemu finansowego. Również fundusze inwestycyjne, które normalnie nie są ostoją ryzyka, tracą na atrakcyjności.

Nie ma jednak takiego labiryntu, z którego nie dałoby się wyjść. Osoby oraz podmioty dysponujące namacalnym kapitałem nie mogą na czas kryzysu wycofać się z życia gospodarczego. Są narzędzia, które pomogą im przetrwać. Warto wymienić to chociażby fundusze private equity, czyli opierające się o aktywa niepubliczne. Należą one do firm, które nie są notowane na giełdach regulowanych, w związku z czym działają elastyczniej. Nierzadko znajdziemy wśród nich spółki innowacyjne i świetnie rokujące.

Gdy uznamy, że nadszedł właściwy moment, nabyte tą drogą udziały możemy odsprzedać innym zainteresowanym – i to z zyskiem. Private equity to świetne rozwiązanie na czas giełdowej bessy, bo zgrupowane tam spółki nie podlegają w tak dużym stopniu wahaniom rynku.