A może fundusz?

A może fundusz?

Tysiące Polaków inwestują w lokaty bankowe. W gruncie rzeczy to w mniejszym stopniu inwestowanie, a bardziej alternatywna dla klasycznego ROR-u forma oszczędzania. Tak czy siak, można w ciągu iluś miesięcy zarobić trochę grosza. Im więcej środków jesteśmy w stanie ulokować, tym więcej zyskamy, gdy nastąpi rozliczenie.

Inną drogą dla bardziej ambitnych finansistów-amatorów są fundusze inwestycyjne. Zrobiły one w Polsce i na świecie sporą karierę, bo są w miarę bezpieczne i zwiększają prawdopodobieństwo zarobku. Aktywa wpłacane przez uczestników są inwestowane głównie z bony skarbowe, dla których wskaźnik ryzyka jest mniejszy. Wzrasta on w przypadku papierów nieskarbowych, ale również zarobić możemy więcej. Od nas zależy, na jaką opcję się zdecydujemy.

Z tematyką funduszy wiążą się pewne podstawowe pojęcia, w których warto się zorientować. To, co zostaje do nich wpłacone to aktywa. Opłatę dystrybucyjną pobiera się przy wpłacie – to swoista prowizja za nabycie jednostek uczestnictwa w przedsięwzięciu. Zysk możliwy w skali rocznej nazywa się stopą zwrotu. Spore znaczenie ma także płynność funduszu – im większa, tym łatwiej wycofać wpłacone środki, jeśli uznamy, że chcemy przerwać grę.

Mając na myśli klientów indywidualnych należy odradzić inwestycję w fundusze, które lokują środki w akcjach spółek giełdowych. Jeśli nie chcemy na wstępie ponieść zbyt dużych kosztów, warto pilnować stawek opłat manipulacyjnych. Te potrafią być wysokie.